MGradowski Trip #37 Korea Południowa i Koreańskie wesele

¡Hola!

Żartowałem haha

Chociaż hiszpańskiego zacząłem uczyć się na poważnie. Grube plany wymagają grubego wkładu, więc…

Więc Korea Południowa, człowieniu!

Że coooo?! Ale miazga. 13 października minie mi 11 miesięcy, odkąd wsiadłem w samolot z Gdańska do Izraela, a tu taaaakie rzeczy!

I wiesz, samo „podróżowanie” nie brzmi tak kozacko i ohh i ahh. Ale jak pomyślisz sobie, że podróż swoją zacząłem mając 2000zł na koncie, to jednak zmienia to postać rzeczy, co nie?

Pisząc bloga nie wczuwam się w te trudniejsze sytuacje, z którymi się borykam. Może cos o nic napomknę, ale staram się nie narzekać, stąd też kiedy ląduję w obcym kraju mając w kieszeni tylko 20 euro (jak miało to miejsce w momencie, kiedy dotarłem do Wietnamu), to nie publikuję szybko posta pełnego żalu i płaczu. Nie kontaktuję się też z rodziną pisząc im:

„Słuchajcie, skończyły mi się wszystkie pieniądze. Nie wiem co robić. Ale jest mi tak dobrze podróżując po świecie. Podeślijcie z 1000zł, żebym mógł dalej prowadzić roztropne życie marzyciela.”

Nie, nie piszę takich wiadomości.
Rodzina mnie wspiera finansowo (a przede wszystkim dobrym słowem), ale nie dlatego, że proszę ich o to. Ani razu nie poprosiłem rodziny o przelew.
Robią to, bo chyba wierzą we mnie : )

To, co natomiast robię w sytuacji podbramkowej, kiedy naprawdę mój budżet sięga dna, to uaktywnianie wszystkich rezerw determinacji i samozaparcia, aby móc jednak podróż kontynuować.

I wiesz, mega stresuję się za każdym razem, kiedy wjeżdżam do nowego kraju, gdzie nikogo, ani niczego nie znam. Tym bardziej, że oczywiście jestem sam, a znajomość języka angielskiego nie zawsze pomaga.
Ale wiesz, ekscytacja i chęć poznania tego, co nowe, jest ewidentnie silniejsza, niż stres z tym związany.
Stąd też tripa kontynuuję i radzę sobie sam.

Jeśli więc myślisz, że podróżuję tak długo, ponieważ co miesiąc mamuśka wysyła mi 1000zł, to zapraszam do przeczytania powyższego akapitu jeszcze raz : )

Okej, to tyle w kwestii „wygadaj się”.

Co z tą Koreą?!

No jestem, człowieniu, jestem!
29. września miała miejsce ceremonia, która w niczym nie przypominała naszej, Polskiej, a może powinienem powiedzieć Europejskiej.

Uwiana tradycyjnymi melodiami, wśród tych typowych, Koreańskich domków, gdzie wszyscy poubierani są w hanboki (tradycyjne, Koreańskie stroje) oraz gdzie miłość dwojga zupełnie niegdyś obcych sobie ludzie czuć w powietrzu.

Co za przeżycie!

Chciałbym naprawdę streścić wam całą ceremonię i w szczegółach wam o niej opowiedzieć, ale… Dużą jej część przegapiłem…

Haha CO?!

Ziomek, do którego leciałem na wesele, to Polak, który zaczynał tabczyć breaking razem ze mną.
Nie wyobrażałem sobie więc całego wydarzenia bez pokazu breakdance.

Tylko, że byłem sam.

Wiedziałem natomiast, że na miejscu, w Seulu, działa i dosyć dobrze się trzyma społeczność breakingowa.

Na kilka dni przed przylotem nawiązałem więc kontakt z chłopaczkami i poprosiłem o pomoc w zorganizowaniu pokazu.

Po niedomówieniach znalazło się ostatecznie dwóch chętnych, którzy postanowili mnie wspomóc.

Sęk w tym, że… Troszeczkę się spóźnili, ja musiałem rozmawiać długo z organizatorami i tłumaczyć, że pokaz zajmie nam tylko 5 minut i w żaden sposób nie naruszy ceremonii, potem kwestie techniczne, muzyka, czas, to, tamto…

To miała byc niespodzianka, więc nikt nie mógł się o tym dowiedzieć. Stąd też całość musiałem dogrywać podczas ceremonii : (

Troszkę szkoda, ale z drugiej strony efekt, jaki uzyskałem, czyt. radość i wdzięczność ziomeczka za ten niespodziewany hałas, zrekompensował mi trud i wysiłek : )

A po prawie całorocznej przerwie w jakichkolwiek treningach myślę, że ładnie udało się dźwignąć ciężar pokazu weselnego : )

Poniżej wideo pokazu:

KLIK

Jeśli nadal jesteś zaintersowany tym, co mam do powiedzenia na temat przyjazdu do Korei oraz samego wesela, zapraszam  na kolejny odcinek, link do którego wklejam poniżej.

 

Zanim jednak poczęstuję cię linkiem przypomnę, że w każdej chwili możesz wesprzeć mnie w mojej podróży, za co z radością wyślę do ciebie pocztówkę z kraju, w którym aktualnie będę się znajdował.

 

Co trzeba więc zrobić, aby zamówić sobie pocztówkę?

Klikając w link poniżej:

WESPRZYJ

Jeśli natomiast nie masz konta PayPal, możesz wesprzeć mnie w tradycyjny sposób, robiąc przelew na moje prywatne konto T-Mobile:

95249010440000420094976258

 

A jeśli masz ochotę, wejdź na mój profil Instagram, Facebook lub kanał YouTube.

PS2. Na YouTube warto wchodzić, gdyż wrzucam tam surowe materiały GoPro.

A jeśli uważasz, że to, co tobię ma głębszy sens, ZOSTAŃ MOIM PATRONEM!

 

► LINK DO WIDEOBLOGA

 

Pozdrowionka, grubaski!

Dodaj komentarz