MGradowski Trip #39 Idę do wojska!

Siemaneczko ludzie : )

 

Dokładnie 18. listopada, czyli 5 dni po „świętowaniu” rocznicy bycia w podróży, opublikowałem wideobloga, w którym mówię o podjęciu przeze mnie decyzji odnośnie pójścia do wojska.

TUTAJ można go obejrzeć.

 

Jak wspomniałem na tym filmie – było małe ryzyko, że pomimo, iż postanowiłem wrócić do Polski, aby odbyć służbę wojskową, mogłem się tam w ogóle nie dostać.

Raz, że turnus startuje w styczniu, a ja nagle w listopadzie się obudziłem. Było praktycznie już za późno na organizowanie czegokolwiek, ale dzięki dobremu ziomeczkowi i jego szybkiej akcji, udało się pchnąć temat do przodu.

Dwa, najzwyczajniej w świecie mogłem oblać psychotesty : )

 

Tak więc wiele nie myśląc spakowałem rzeczy, zabookowałem lot z Korei do Niemiec (z 12-godzinną przesiadką w Chinach), gdzie jeszcze spędziłem 3 noce, potem wykupiłem busa z Niemiec do Polski z przesiadką w Czechach, a jeszcze na koniec wsiadłem w pociąg z Gdańska do Działdowa. I tak wychodzi, że mój powrót trwał chyba z tydzień haha

Ale jestem i żyję! : )

 

25. listopada, w niedzielę, dotarłem ostatecznie do domku. Zdążyłem się rozpakować i już kolejnego dnia, w poniedziałek, byłem w drodze do Wojskowej Komendy Uzupełnień w Ostródzie, gdzie złożyłem wniosek o powołanie do służby przygotowawczej.

Spotkanie przebiegło szybko i miło.

„A to pan, co z Korei przyleciał specjalnie?”

Haha Było sympatycznie.

O dziwo, moje badania psychologiczne zostały umówione na czwartek, 29. listopada, czyli 4 dni po złożeniu wniosku. Mega szybka akcja.

Tak więc w czwartek wcześnie raniutko szybki kurs do Olsztyna, aby już o 8:00 rano zasiąść przed testami na inteligencję, refleks i inne tego typu rzeczy mające za zadanie stwierdzić, czy mam coś z banią i lepiej od razu usunąć mnie z fejsbuja i omijać szerokim łukiem, czy może jednak będą ze mnie jeszcze ludzie.

Po 3 godzinach zabawy z kropkami, kreskami, kwadracikami, trójkącikami i innymi poważnymi rzeczami przyszedł czas na zliczenie punktów i ostateczną rozmowę z psychologiem, podczas której pada pytanie:

„Co pan robił przez ostatni rok?”

Haha SERIO!

Uśmiechnąłem się lekko i na szybkości streściłem jej historię mojego życia oraz tego, jak zareagowałem na pieczonego psa w Wietnamie.

Niee, jednak tego jej nie powiedziałem.

 

Rozmowa przebiegła w miłej atmosferze, z panią psycholog wymieniliśmy się doświadczeniem z Izraela, bo się okazało, że pani też była, po czym jeszcze odpowiadam na pytanie:

„To dlaczego właściwie chce pan wstąpić do wojska?”

A na koniec pada stwierdzenie z ust bardzo ładnej pani:

„No dobrze, panie Mateuszu. To, co usłyszałam, jest dla mnie wystarczającym dowodem na to, aby dać panu zielone światło.”

I tym optymistycznym akcentem znowu byłem w drodze do Ostródy, tym razem z orzeczeniem od psychologa, że nie widzi on żadnych przeciwwskazań ku temu, abym mógł dostać się jednak do wojska.

 

W Ostródzie szybkie mierzenie szerokości dłoni, obwodu głowy i innych wzrostów i klatek piersiowych, po czym pani już tylko zaczyna wymieniać jednostki, do których mogę zostać przydzielony:

Pani: Koszalin, Białystok, Wejherowo, Rozewie, Ustka (i inne dziury, których nazw nawet nie znałem).

Ja: A nie ma tam żadnej Gdyni, czy Krakowa nawet?

Pani: Takie miejsca to były pozajmowane w pierwszej kolejności, proszę pana.

Ja: To da pani Ustkę…

 

I tak się stało, 8. stycznia wskakuję w kamasze i zostaję tam do (uwaga) 26. kwietnia.

Wiem, krótko. Zdziwiłem się i zawiodłem.

Miałem jednak nadzieję, że kilkumiesięczny żołd zapewni mi fajny start na kolejną podróż, tym razem po Ameryce Południowej.

Jest on dość niski, więc tych miesięcy musiałoby być kilka, ale w takiej sytuacji musiałem dojść do decyzji o kolejnym, szybkim wyjeździe zarobkowym zaraz po ukończeniu służby.

Tak więc niestety, ale Holandia wraca do menu na jakiś miesiąc, czy dwa i dopiero wtedy szlak będę kontynuował.

Już nie mogę się doczekać, serio.

 

A Polska?

Cóż, przez pierwszych kilka dni nie wiedziałem gdzie mam ręce włożyć, jak mam się zachowywać i co robić. Serio. Pomijam fakt zimna, choć już w Korei było chłodno, więc szoku termicznego nagle nie doznałem.

 

Tak, jak się obawiałem – nic się nie zmieniło.

A może to i dobrze. Wróciłem do domu takiego, jakim go pamiętałem.

Ale naprawdę – czułem się bardziej jak gość, co przyjechał na tydzień, a nie jak mieszkaniec. Dziwne uczucie.

Usiadłem w fotel i siedziałem, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Byłem naprawdę zagubiony. Nadal chyba jestem. Nic tutaj nie muszę. Nic mi nie grozi, nic mnie nie goni. Siedzę w swojej strefie komfortu.

Na trasie musiałem martwić się o coś praktycznie każdego dnia. Skrupulatnie wydawałem pieniądze, decyzji dokonywałem z przemyślaną rezerwą, oglądałem się często za siebie, każdą niemal noc spędziłem w stanie czuwania.

Pomijam noce spędzone pod namiotem, bo wtedy był stan pogotowia hehe

Ostatecznie nie miałem żadnej poważnej sytuacji. Tzn. było takich kilka, ale rozeszły się one zanim się w ogóle rozrosły.

Co z kolei nie zmienia faktu, że podczas tych kilku sytuacji serce stawało mi do gardła, głównie w Egipcie, kiedy sam przemierzałem ulice Aleksandrii przepełnione muzułmańskimi modlitwami.

 

Ale znowu – żyję, mam się dobrze, nadal realizuję PLAN, który ma na celu osiągnięcie świadomej egzystencji.

Niesamowite jest to, że odkąd podjąłem pierwszą mega świadomą decyzję – decyzję o wyjeździe, to nagle praktycznie wszystko zaczęło mi się układać. Praktycznie wszystko, co robiłem, kończyło się sukcesem. Podejmowałem jasne decyzje i dopinałem je osiągając zamierzone efekty.

Cały miniony rok to pasmo mniejszych lub większych sukcesów.

Nawet teraz sytuacja z wojskiem. Było ryzyko, że będzie po prostu za późno na składanie wniosków, ale znowu rzuciłem wszystko i postawiłem całość na jedną kartę i BANG! Udało się!

Niesamowite, naprawdę.

 

Ale okej, okej. Już kończę. Poniżej szybki wideoblog, w którym po krótce streszczam to, o czym właśnie przeczytałeś/łaś : )

 

LINK DO WIDEOBLOGA

 

Pozdrawionka gorące dla tych, którzy pomimo mojej decyzji o powrocie do kraju i odbyciu służby wojskowej postanowili nadal być ze mną i wspierać mój PLAN!

 

Jak zwykle, jeśli masz ochotę, wejdź na mój profil Instagram lub YouTube.

Na YouTube warto wchodzić, gdyż wrzucam tam surowe materiały GoPro.

A jeśli wyrażasz chęć, możesz (DOBROWOLNIE) wspomóc mnie dowolną kwotą. Niestety pocztówek póki co nie wysyłam, chyba, że nie przeszkadza ci kartka z Polski : )

Dla zainteresowanych poniżej link, pod którym można przesyłać donacje:

Link PayPal

Jeśli nie masz konta PayPal, możesz wykonać tradycyjny przelew na moje polskie konto T-mobile:

95249010440000420094976258

 

Z poważaniem,

wasz ulubiony podróżnik, R. Makłowicz

(Haha)

 

Dodaj komentarz