MGradowski Trip #41 Wojsko

1.11.2018 - Polska obchodzi setną rocznicę odzyskania niepodległości. 100 lat temu nasi przodkowie wydarli swoją/naszą ojczyznę z rąk oprawcy. 

Dziś nie dociera do nas to tak namacalnie (do mnie też, żeby nie było), bo trudno nam sobie wyobrazić, że dantejskie sceny rodem z filmu "Szeregowiec Ryan" faktycznie miały miejsce, że ludzie tracili nogi, ręce, głowy, braci, siostry, żony, mężów, dzieci, swoje lokum, całe domy, oszczędności, strefę bezpieczeństwa...

Strefa komfortu? Nasz fotel w ciepłym M3? Do tego smartfon z pełną baterią i konto na Netflix? Oni nawet nie wiedzieli co to Internet, a jednak skądś znali definicję męstwa, braterstwa, honoru oraz krwi, którą warto przelać.

Niesamowite.

A ja? Ja nigdy patriotą szczególnym nie byłem. O historii mało wiedziałem, większej uwagi do ojczyzny nie przywiązywałem, a fakt, że język polski był kiedyś zakazany jakoś mi umykał. No bo jak Polacy mogli mieć zakaz używania swojego własnego języka? Jak to?

11.11.2018 - równo dwa dni dzieliły mnie od obchodzenia mojej pierwszej rocznicy w podróży dookoła świata z plecakiem i namiotem. Za 2 dni minie rok, odkąd opuściłem dom, pożegnałem rodzinę i znajomych oraz kiedy nie miałem pojęcia jak bardzo zatęsknię za używaniem mojego języka ojczystego. Będąc samemu podczas tego roku po polsku miałem okazję porozmawiać może z 5 razy. CZAISZ? Ciągle angielski plus nieudolne próby nauki podstawowych słówek po hebrajsku, arabsku, malezyjsku, tajsku, indonezyjsku, wietnamsku, khmersku i koreańsku. No świra można dostać.

Ahh! I jeszcze po niemiecku coś tam szprechałem, beng! No i wyobraź teraz sobie, że masz zakaz na rok używania języka polskiego.

"Człowiek zaczyna tęsknić dopiero, jak straci", ktoś kiedyś powiedział. Pewnie jakiś koleś na kwejku, typu Paulo Coelho, czy inny Galileusz, ale generalnie sztos cytat. Bo rzadko kiedy wyczaisz, czy ten pączek z toffi naprawdę ci smakuje, czy tylko jesz, bo wszyscy, co chodzą do Starbucksa, też go jedzą.

Gruba rozkmina!

No i teraz moja indywidualna sytuacja.

11.11.2018, niedziela, siedzę w Korei Południowej dorabiając pieniądze na kutrach rybackich. Jako, że jest niedziela, to mam wolne. Obczajam fejsa, a tam cała ściana zasypana wrzutami typu "1944 - PAMIĘTAMY!". Myślę "co jest?!" Połowa tych gości urodziła się po 2000 roku, nie posługują się poprawnie językiem polskim, na marszach niepodległości napie*dalają w policję, jakby to ona była temu wszystkiemu winna, a skrót "AK" większości kojarzy się z AK-47 i grą Counter-Strike. Ewentualnie z filmem "Pan życia i śmierci" z Nicolasem Cagem albo z "Rambo" z Sylwkiem.

Scrolluję dalej i widzę zdjęcia znajomych przebywających aktualnie za granicą i trzymających flagę Polski. Bez żadnych sloganów, rac, czy innych artefaktów patriotycznych na piersi, głowie, stopach, czy knykciach. To mnie rozbroiło. Dało mi poczucie przynależności i perspektywę DOMU. Dało do zrozumienia, że mogę siedzieć sobie te 10 tys km od odmu, ale jeśli wrócę do Polski, to tam nadal będzie miejsce, w którym jest szafka z moimi ubraniami i ramka z moim zdjęciem. Ktoś tam jest i pamięta. Nie, że pamięta rok 1944, ale mnie sprzed roku. Że jestem, istnieję, żyję.

Cała ta kwestia, począwszy w ogóle od wyjechania, aż do obchodzenia setnej rocznicy odzyskania niepodległości, siedząc samemu gdzieś w Korei Południowej bez grosza przy du*ie, dała mi mega dużo do myślenia znowu.

Tak bardzo, że 14.11.2018 podjąłem decyzję - idę do wojska. Nie, że idę i zostaję na dłużej, jak w McDonalds, ale że idę, przechodzę służbę przygotowawczą, po czym uderzam z powrotem w tripa. Wielu wydawało się i nadal wydaje, że to bez sensu. Tracić czas skoro i tak nie planuję tego wykorzystać, jako żołnierz zawodowy.

No i tutaj wjeżdża moja super świetna perspektywa budowania swojej osobowości i charakteru.

Po pierwsze - odrobina rygoru i dyscypliny nie zaszkodzi. W dupach się przewraca nam od samowolki i hulańców. Od niwykorzystanych okazji i możliwości, od niestarania się i niewalczenia o własne imię oraz od zbyt prostego dostępu do chyba wszystkiego, co nielegalne. Dla większości blokowych patriotów wojsko byłoby zimnym prysznicem na ich ambicje.

Aaaaaale nie o tym przecież teraz mowa.

Po drugie - coś mnie tknęło po roku emigracji i stwierdziłem, że coś jednak jestem Polsce winien. Nie polskiemu rządkow, ale samej ojczyźnie, która już tyle wycierpiała.
Może odpłaciłbym jej więcej zasilając szeregi Wojska Polskiego, ale mając świadomość, że kiedy przyjdzie czas (jeśli przyjdzie czas), będę mógl wesprzeć ją w boju, to jest mi trochę lżej na duchu.

Serio.

Po trzecie - już od komisji wojskowej w wieku 18 lat żałowałem, że do wojska nie poszedłem. Czegoś mi brakowało. Była to pewnego rodzaju skaza, której nie mogłem zmazać. Chodziło za mną i szczypało delikatnie w kark, "Hej, o czymś zapomniałeś."

Każdy z nas ma to coś, co zrobić kiedyś chciał, ale z jakiegoś powodu mu nie siadło. Ja najpierw chciałem, a teraz czułem, że potrzebuję to zrobić.

Po czwarte - tyle się o wojsku zawsze mówi, "że rygor, że ciężko, że nie wszyscy dają radę." Aby się rozwijać, należy stawiać sobie coraz to kolejne cele i konsekwentnie je realizować. Wystawiać sie na próbę, sprawdzać się, testować własną wytrzymałość, determinację i upartość. Więc czemu nie pójść do wojska? Czemu nie sprawdzić się tam? W końcu to kolejna przygoda i kolejne środowisko, w którym albo się odnajdziemy albo przerosną nas jego wymagania.

Tutaj od siebie dodam, że gdyby nie fakt, że już połowę życia tańczę breaking, to serio miałbym ciężko. Ale jednak taniec na głowie nie tylko wspomógł fizycznie, ale i psychicznie. Każdy sport szlifuje pewne cechy, które mają wpływ na twoje opanowanie, samokontrolę oraz organizację. Z wieloletnim stażem w tańcu, który łączy elementy aktobatyki, czy nawet lekkoatletyki, cech takich kształtuje się wiele, a odbijają się one echem na wszystkich czynnościach wykonywanych każdego dnia, nawet tych najmniejszych i najprostszych.

Także skromnie reasumując czwarty punkt - choć na karku już 30 lat - chłop nie do zdarcia.

Nawet w wojsku : )

Dooooobra, koniec pie*dolenia.

W ostatnim wpisie na blogu mówiłem, że "mam nadzieję, że będzie cieżko, i że będę musiał dużo z siebie dawać."

Lubię sport, ruch. Lubię się zmęczyć, pobiegać, popracować fizycznie. Pracując na magazynie i zarabiając grosze byłem bardziej szczęśliwy, niż kiedy pracowałem w korpo siedząc przy biurku i zarabiałem więcej. Dlatego też wojsko podobało mi się nawet, bo zajęcia taktyczne na poligonie były typowo fizyczne, m.in. rzut granatem, ładownaie magazynka na czas, czołganie się na 50m na czas lub czołganie się na 30m, ale ze szkrzynką 20kg. Też na czas. Do tego jakieś robienie okopu (na czas), czy strzelanie (bajka!) i mamy typowy obóz sportowy połączony z runmaggedonem.

No bajeczka!

Większość z tego, czego oczekiwałem po wojsku, została zaspokojona. Nie czuję natomiast wyostrzonej dyscypliny, czy samoorganizacji.

Zacznijmy od tego, że gdybym nie posiadał już wcześniej tych dwóch cech, to w wojsku znowu miałbym ciężko. Także tutaj raczej bez zmian.

Kwestia fizyczna jednak uległa zdecydowanej poprawie, o czym świadczą wyniki z egazaminów sprawdzających na początku stycznia oraz ich porównanie z wynikami z egzaminów pod koniec lutego. Mieliśmy praktycznie 2 miesiące, aby poprawić wyniki z tych samych dyscyplin sportowych.

I co?

I progres, beng! Bieganie na 3 km na ocenę 5! Drążek na 5! Brzuszki na 5! Bieg wahadłowy na 5, cyk!

No cóż, wychodzi na to, że już bardziej dorosły nie będę, ale tłustym dzikiem i grubym bengalem mogę jeszcze zostać! haha

Puenta końcowa?

Działaj, nie patrz na innych.

Twoje plany i marzenia nie muszą, a nawet nie powinny być planami i marzeniami innych.

Mają być twoje.

I tylko twoje.

A ty masz być jedyną osobą, która po nie sięgnie.

Zaczynamy od jutra, beng.


Jak zwykle, jeśli masz ochotę, wejdź na mój profil Instagram lub YouTube.
Na YouTube warto wchodzić, gdyż wrzucam tam surowe materiały GoPro.

Pozdrowionka, mordki!

M.G.

2 myśli na temat “MGradowski Trip #41 Wojsko

    1. Już niedługo ziomeczku. Bilet w jedną stronę już kupiony, przygoda zacznie się na nowo jeszcze w tym roku. Dzięki wielkie za koment 😉

Dodaj komentarz