„Czy ćwiczysz systematycznie nawyki?”

Witam, siemanko.

Przez cale swoje zycie nie przykladalem sie do rozrysowywania swojej przyszlosci. Nie planowalem swojego dnia, tygodnia, a juz na pewno nie planowalem swojego zycia. Wszystko uzaleznialem od przypadku, szczesliwego trafu. Innymi slowy, myslalem, ze kazdy na cos zasluguje i predzej, czy pozniej, dostanie to w koncu.

Rzeczywiscie. Jesli nie bedziemy sobie brac tego, co chcemy i bedziemy liczyc na przypadek, to calkiem przypadkowo mozemy obudzic sie z przyslowiowa reka w nocniku.

Niestety, ale nie jestesmy klasa podstawowki, ktora czeka na cukierka od kolegi, ktory ma urodziny. Wtedy kazdy zawsze cukierka dostawal, nikt nie byl pomijany.

Mozemy natomiast wspomnianego cukierka wziac sobie sami. Jest wiele na to sposobow. Najprostszy – ukrasc koledze, nim sie spostrzeze. No jasne! W koncu… Jak to sie mowi – pierwszy milion trzeba ukrasc. Jesli ktos jednak mial w szkole problemy ze sciaganiem, to z kradzieza miliona sobie rowniez nie poradzi.

Co w takim wypadku?

Istnieje droga, ktora zostala zakorzeniona w Deklaracji Niepodleglosci Stanow Zjednoczonych, i ktora spotyka sie z wielka aprobata mieszkajacego tam spoleczenstwa. Mianowicie – American Dream. 

Amerykanski Sen – zbior idealow, gloszacych prawo do dobrobytu i sukcesu dla rodziny i dzieci poprzez ciezka prace.

To tak w skrocie, bo podejrzewam, ze juz spotkaliscie sie z tym terminem.

O co w tym wlasciwie chodzi? Miedzy innymi o to, ze kazde dziecko powinno miec rowne prawo chociazby do edukacji, czy opieki zdrowotnej, bez wzgledu na wprowadzone na sile bariery rasowe, czy religijne.

Niesamowite, jak Amerykanie potrafia sie dostosowac i pojsc za slowem.

Anyway, daze do tego, ze Polacy coraz czesciej dostrzegaja wage tych slow. Coraz czesciej dostrzegaja mozliwosci oferowane im nie tyle, co przez kraj, ile przez swiat. Widza, ze czasami wystarczy siegnac po cos, aby to dostac. Niekoniecznie trzeba oszukiwac, klamac, krasc. Wystarczy odrobina wlasnego wkladu, aby ostatecznie poczuc satysfakcje z wlasnego dzialania. Aby podniesc swoja pewnosc siebie. Aby pokazac innym, ze mozna i aby udowodnic samemu sobie, ze zycie nie opiera sie na uzalaniu sie nad soba, i ze jest o co walczyc.

Do dzisiejszej refleksji sklonil mnie rozdmuchiwany ostatnio we wszystkich mediach Mateusz Grzesiak.

Na poczatku nie bylem do niego przekonany, a nawet go nie lubilem (subiektywna ocena osoby, ktorej nigdy nie widzialem na oczy, ktora oczywiscie minela sie z prawda…).

Polacy maja tendencje do zapozyczania pomyslow, idei, czy form rozrywki zza oceanu (czy nawet i nie z tak daleka). Chociazby SA Wardega, Wojny Magazynow, czy nawet Energylandia.

Idac za ta mysla, traktowalem Mateusza jako kogos, kto przeczytal, obejrzal lub osobiscie uczestniczyl w setkach szkolen, przeanalizowal, zintepretowal po swojemu, a teraz przekazuje zdobyta wiedze wszystkochlonacemu narodowi. Coz, w zaden sposob tego nie neguje, a wrecz podziwiam, bo jesli mialem racje, to wyplynac z tym wszystkim zrzeszajac do siebie ludzi, a i wrecz prowadzac ich, to nie lada wyczyn. Moje gratulacje.

Ogladajac jego kolejne materialy, zaczalem utozsamiac sie z nim, a nawet wyciagac cenne rady z jego slow. Nie ma juz znaczenia to, czy sa to jego prywatne doswiadczenia, czy doswiadczenia kogos innego. Wazne, zeby intepretowac je samemu, przekladac na wlasne zycie i brac tylko to, co przyda sie nam samym.

Wideo, ktore popchnelo mnie do podzielenia sie tym tutaj, to krotki Insight (z ang. wglad, widok), ktory mozecie obejrzec tutaj:

Czy ćwiczysz systematycznie nawyki?

Material trwa zaledwie 3 minuty, a juz pokazuje potencjal mowcy i zacheca do przejrzenia jego kanalu.

Dal mi troche do myslenia.

Zgodnie z tym, co napisalem na wstepie – nigdy nie bylem nadzwyczajnie zorganizowana osoba. Zmienilo sie to nieznacznie w momencie, kiedy na swieta dostalem od dziewczyny organizer. Mial wspomoc mnie w codziennej „przeprawie” przez chaos, ktory zrodzil sie z braku planowania. As I said, zmienilo sie to nieznacznie i to na chwile…

Wczoraj przeczytalem, ze az 81% bogatych codziennie wykonuje listę zadań do zrobienia, biednych – 9%. To rowniez dalo mi do myslenia.

Nie mowie, ze to jest kluczem do sukcesu i osiagniecia bogactwa, ale na pewno jest dobrym krokiem w kierunku ustabilizowania swoich dzialan, okreslenia pewnej sekwencji postepowania, usystematyzowania siebie, umocnieniu konsekwencji w dzialaniu oraz determinacji w dazeniu do rzetelnego realizownaia obranych sobie na dany dzien celow.

Idac za owa statystyka i za slowami Mateusz Grzesiaka, postanowilem planowac swoj dzien.

Zalety planowania sobie dnia:

  • zminimalizowanie marnotrawienia czasu, a co za tym idzie,
  • oszczedzanie czasu,
  • zwiekszenie produktywnosci,
  • jasna ocena uplywu czasu i swiadomosc potrzebnego czasu,
  • koncentracja na waznych zadaniach,
  • zmniejszenie chaosu, a co najwazniejsze,
  • zmniejszenie stresu.

Niesamowite jak wiele pozytywnych aspektow plynie z prostego „ZAPLANUJ SWOJ DZIEN”. 

Wydaje mi sie to bardzo zdrowym nawykiem, wiele uczacym. Wlasnie nakreslilem wiec swoja liste rzeczy do zrobienia. Jeszcze nie jest pelna, ale tym sie teraz nie przejmuje. Wazne, ze w koncu postanowilem to zrobic, i ze cokolwiek na niej nakreslilem. Obym trzymal sie tego 🙂

Pozdrowionka ze slonecznej Alchemii 🙂

PS. Ahh! Zapomnialbym o dzisiejszym cytacie!

Jedyna droga, aby przewidziec przyszlosc, jest stworzenie jej.

Niesamowite.

Dodaj komentarz