Życie na wyspie + SKLEP

Siemaneczko moi drodzy allegrowicze! : D

Łojezu, ile to się wydarzyło odkąd w Tajlandii wylądowałem! Najpierw to, potem tamto… Cała normalnie seria wydarzeń!

Eee, żartuję. Odkąd wylądowałem na wyspie, to wszystko się uspokoiło. Poniekąd taki był plan – odpocząć od dosłownie wszystkiego, zagnieździć się na spokojnej wyspie i oglądać jak fale obijają się o brzeg podczas zachodu słońca. Brzmiało naprawdę dobrze 😀

Ale co? Ale dotarłem na tę wyspę i jest dość dziwnie 😀

W sumie nie wiem czy bardziej dlatego, że p0c0v1d0wa rzeczywistość sprawiła, że kraje typu Tajlandia opustoszały, czy dlatego, że przyzwyczajony byłem, że kiedy jestem w Azji, to zmieniam kraj dosłownie co chwila, a tymczasem znalazłem się w jednym miejscu i tak… Tkwię tu i tęsknię do tego dreszczyku, który towarzyszył jeździe autostopem, spaniu w namiocie, odwiedzaniu wielu miejsc w krótkim czasie i generalnie tej niewiadomej, która czekała tuż za każdym wschodem słońca.

No ale jestem oto na wyspie Koh Phangan, wciąż w Tajlandii. Powiedzmy, że już ogarnąłem sobie tu miejscówki. Jadam właściwie ciągle w tym samym miejscu, dzięki czemu Pani już daje mi zniżki, a gdy tylko wchodzę do środka, to Pani od wejścia pyta, czy „znowu to samo?” 😀

I bawi mnie to, a raczej cieszy, bo tego typu scenerie oglądamy w filmach. Wiesz, jest sobie ziomek, który zaszył się gdzieś z dala od cywilizacji i każdy go tam zna, ludzie wiedzą co jada, gdzie jada, co robi, czym się zajmuje, a ten współżyje z daną społecznością dokładając swoją cegiełkę do wspólnego dobra.

I jest to mocno miłe, serio. Widzisz turystów jedzących już coś na miejscu, po czym wchodzisz ty, a Pani wita się z tobą, bo „już się znacie”. Czad normalnie 😀

Aczkolwiek myślę, że to dość typowe, kiedy ograniczoną ilość terenu zamieszkuje ograniczona ilość ludzi. Nie sposób nie kojarzyć osoby, którą widujesz każdego dnia : )

I tak dla przykładu ja – siedzę tu na wyspie już 4 tygodnie i widzę już kto mieszka tu na dłużej, a kto przypłynął wczoraj. Wiadomo, nie znam wszystkich, wyspa jest jednak sporawa, ale jeśli w mojej części wyspy pojawiają się nowe twarze, to od razu to widać. Ze mną lokalsi już się witają, wiadomo! 😀

W ogóle w Tajlandii panuje teraz pora deszczowa. Oznacza to, że pada. Dość dużo. Długo. Obficie. Godzinami, czasami dniami. Oczywiście nie pada CAŁYMI dniami, ale CAŁE dni są pochmurne. Przez co życie na wyspie stało się też trochę markotne, bo rano nie budzą cię promienie słońca, ani też pomarańczowe niebo nie cię żegna wieczorem : (

Więc tak, jak na początku przywitała mnie ładna pogoda, kiedy to zdążyłem trochę polatać dronem i zgrać trochę materiału na laptopa, tak teraz niebo wciąż szare, pogoda zazwyczaj deszczowa, więc i nastawienie podupada, a dron leży schowany, nieużywany. A szkoda, bo chciałbym zrobić jakiś ciekawszy film obrazujący piękno wyspy. Może nic straconego!

Noo, ale wracając jeszcze na moment do powodów, dla których jest mi aktualnie „dziwnie”.

Myślałem, że po tych wszystkich tripach, gdzie ciągle właśnie spałem „byle gdzie” i zmieniałem kraje dosłownie co chwila, to osiedlenie się w końcu na rajskiej wyspie i zaznanie spokoju dobrze mi zrobi. Ale zrobiło się jakoś nudno. Oczywiście też przez fakt, że znowu jestem tu sam. Wracam więc co noc do tego samego, pustego pokoju, który przypomina mi, że nic się aktualnie „U CIEBIE MATEUSZ W ŻYCIU NIE DZIEJE”. Kiedy niemal każdego dnia zasypiasz w innym miejscu, to rzadko masz czas na tego typu myśli. Wszystko się zmienia, ewoluuje, nabiera dynamiki i przede wszystkim jest to poczucie „posuwania się naprzód”. Tym razem tego poczucia nie mam.

I może wydawać się to dziwne, bo oto znowu jestem kawał drogi od domu, więc przygoda teoretycznie trwa. Ale jakoś ucichła : )

Nie mniej jednak, moi drodzy, postanowiłem spróbować zająć się importem produktów prosto z wyspy, na której jestem – Koh Phangan : )

Kto wie, może pozwoli mi na faktyczne osiedlenie się na wyspie, bo póki co dochodu dodatkowego – BRAK : )

Żyję więc wciąż z oszczędności, które mają to do siebie, że regularnie wydawane – kurczą się : )

Tak więc oto małymi kroczkami będę starał się zbudować sobie drogę do sukcesu. W jaki sposób?

Jeśli ktoś nie zauważył, to na stronie głównej mojego bloga pojawiła się zakładka* o nazwie „SKLEP„.

widok na komputerze/laptopie

„zakładka dostępna również z poziomu każdego wpisu, wystarczy przewinąć stronę do góry.

widok na telefonie

W zakładce tej znajduje się już kilka odnośników, przede wszystkim odnośnik do sieci EMPIK, gdzie niezmiennie można nabyć moją książkę Jak rzuciłem korpo (do czego serdecznie zachęcam te osoby, które jeszcze jej nie nabyły).

Pozostałe odnośniki, to na chwilę obecną otwarte oferty na Allegro, gdzie wystawiłem kilka koszul (tzw. „hawajek”), które są mocno wygodne, zwiewne i idealne na letnie dni.

POMOC: po kliknięciu w dane zdjęcie przeglądarka przekieruje cię do danej oferty na Allegro.

WIEM! W POLSCE ZIMA PUKA DO DRZWI i już witacie się z gąską, ale postanowiłem spróbować tak, czy inaczej, bo jestem po prostu zajarany samym pomysłem spróbowania w końcu robienia realnego hajsu. No więc na razie to tylko koszule, w dodatku ich ograniczona ilość.

ALE! Powoli, na razie tylko badam rynek : )

Spokojnie, tego towaru tu pod dostatkiem. Jeśli zobaczę zainteresowanie, to ofert przybędzie.

(Albo może wprowadzę opcję „na zamówienie”? Może będzie można wysłać zdjęcie i zapytać o dostępność :D)

W każdym razie w zamyśle mam nie tylko koszule. Produktów różnego rodzaju jest tu ogromnie dużo, zaczynając od odzieży właśnie, idąc poprzez ręcznie robioną biżuterię, a na elementach dekoracyjnych domu kończąc.

Chciałbym w niedalekiej przyszłości pchnąć to dalej i trochę głębiej, stąd też zakładka „SKLEP” będzie zapewne aktualizowana. To co aktualnie znajduje się w niej to tylko testowe oferty. Stąd też ewentualnych sugestii chętnie wysłucham tutaj w komentarzu na blogu, czy też w wiadomości prywatnej u mnie na Facebooku, bo potencjał jest ogromny i jeśli zorganizować to mądrze, to i grupa odbiorców się znajdzie.

No więc sprawdźmy jak to będzie szło. Jeśli nie przeraża cię/was fakt, że na swoje zamówienie będziesz czekać 3-4 tygodnie, to zapraszam do zakładki „SKLEP” 😀

PS. Koszule dostępne w ofertach na Allegro posiadam w liczbie sztuk: 1.

Jeśli więc ktoś kupi daną koszulę, oferta zostanie zamknięta.

Powtarzam – to tylko pięć testowych ofert, które mają na celu sprawdzić, czy chętni na takie koszule w ogóle będą. Jeśli będą, to zwiększamy stopniowo asortyment, aż do uzyskania ciągłości (chyba).

PS. Pierwsi szczęśliwi odbiorcy są już w posiadaniu swoich koszul, bez kitu! Jeśli się zgodzą, to w kolejnym poście wrzucę ich foty 😀

Poza tym… Hmm, chyba nic nadzwyczajnego się jak dotąd nie wydarzyło, więc przestaję już zanudzać. Chciałem tylko podzielić się swoim pomysłem i nadać samemu sobie nieco presji (jako że już się pochwaliłem…) z tym związanej. Tak więc do dzieła, moi drodzy, sprawdźmy, czy to się w ogóle da zrobić 😀

Przy okazji zapraszam na swój kanał YouTube i na film JAK WYLECIAŁEM DO TAJLANDII

Oraz przypominam, że…

…akcja „WYŚLIJ SOBIE POCZTÓWKĘ” nadal trwa! 😀

Co to oznacza? A no to, że w zamian za twoje dobre serduszko możesz otrzymać ode mnie pocztówkę z miejsca, w którym aktualnie będę się znajdować. A że akurat jestem w Tajlandii na wyspie, to… Co powiesz na pocztówkę z wyspy w Tajlandii? 🙂

Co musisz zrobić?

Wesprzeć mnie DOWOLNĄ kwotą na poczet naszej podróży 🙂

Jak możesz to zrobić?

Specjalnie dla ciebie uruchomiłem konto bankowe, na które w łatwy i przejrzysty sposób okażesz mi swoje serduszko : )

Jeśli twoje serduszko jest w Polskich Złotych, zajrzyj tutaj:

68 1870 1045 2078 1017 9996 0002

Kod SWIFT, gdybyś potrzebował: NESBPLPW

Jeśli jest natomiast w Euro, zdecydowanie powinieneś zajrzeć tutaj:

PL95 1870 1045 2078 1017 9996 0001

Kod SWIFT, gdybyś potrzebował: NESBPLPW

PS. Nie zapomnij podać w tytule swojego imienia i nazwiska, abyśmy mogli odnaleźć cię i zapytać o adres do wysyłki : )