Jak rzucilem korpo i wyjechalem do Izraela #1 + BONUS

Link ze zdjeciami z Izraela na samym dole.

 

Wybaczcie brak polskich znakow, w Izraelu raczej ciezko o nie 😀

Siemasz, grubasku!

Wiec mowisz, ze chcialbys zjechac caly swiat, ale nie masz kasy, masz prace/szkole, nie jestes przygotowany, musisz to, musisz tamto, nie umiesz tego, nie umiesz tamtego? Masz ambicje, ale brak ci determinacji, hmm! Sadze, ze jesli nie ma w tobie zalazka przygody, checi poznawania, doznawania, przezywania i checi do zmiany, to raczej najsmielszy podroznik swiata nie bedzie w stanie przekonac cie do tego, abys opuscil swoja strefe komfortu, spakowal namiot, spiwor i rzucil sie w wir przygody.

Ja? Ja zawsze chcialem wiecej, niz reszta moich rowiesnikow. Zawsze chodzilem inna droga i mialem swoja kape, ktora podpowiadala mi, ze najlepsze przede mna, i ze w koncu stanie sie to, co nieuniknione.

I tak sie faktycznie stalo: zlozylem wypowiedzenie z pracy (typowe korpo) oraz zostawilem wszystko, do czego bylem przywiazany, co znalem, lubilem i kochalem…. Bo… Bo swiadomosc TYLKO jednej ramy czasowej, ktora mamy do dyspozycji, byla chyba silniejsza. Coz, jak widac.

Po powrocie do domu rodzinnego zaczalem planowac i przygotowywac sie do przygody zycia. Wyjechalem wiec do Holandii na dwa miesiace, aby zarobic, a przede wszystkim odlozyc siano na tripa. I tak sie stalo. Po powrocie z Holandii nie minal miesiac, a ja juz siedzialem w samolocie do Tel Awiwu. IZRAEL?! Sam do dzisiaj nie wierze. Znalazlem promocyjny lot d dwie strony za 137zl. A ze bylem akurat podpity z chlopaczkami pomyslalem (a moze powiedzialem) „czemu nie?!” I tak zabookowalem bilety z tym, ze wracac oczywiscie nie zamierzalem.

Nigdy nie podrozowalem na stopa, stad tez kiedy opuszczalem Tel Awiw, gdzie kimalem dwie noce u kolezanki i jej faceta (dziekuje wam bardzo za goscinnosc :)), czulem dreszczyk emocji i wir przygody. Stanalem na wylotowce z miasta w strone Jerozolimy podekscytowany jak wtedy, kiedy stalem na krawedzi platformy 90m nad ziemia, gotowy (albo i nie) do skoku na bungee, kiedy doslownie po 15 minutach stania zatrzymal sie Izraelczyk jadacy prosto do Jerozolimy. Bylem zajarany jak mlody pelikan, serio.

Godzinka jazdy, szybkie porady i wysiadam w miejscu, w ktorym nie znam nikogo, ani niczego. SZAL! Mila niespodzianka spotkala mnie w pierwszym miejscu, do ktorego wszedlem. Wbilem do byle jakiej pizzeri pytajac o wifi oczywiscie (zeby dac mamie znac, ze zyje :D). Koles daje haslo, fajnie. Pytam o stare miasto, miejsce, gdzie bezpiecznie robije namiot, a na koniec prosze o szklanke wody, na co koles klejac pizze odpowiada „wez duza butelke zimnej wody z lodowki”. CO?! Nie wierzylem. Przygoda sie zaczela. Oczywiscie wzialem, podziekowalem i wyszedlem do wskazanego parku szukac noclegu. Chyba jednak bylo widac po mnie, ze jestem styrany – dwa plecaki o lacznej wadze ponad 20kg (niezbyt duzo, ale w Izraelu w listopadzie jest naprawde goraco)

Tak wiec zajarany cisne do parku, gdzie jest wiele sciezek rowerowo0biegowych i bum! Idealny spot pod drzewami z widokiem na Jerozolime, ktora odwiedze jutro, bo robi sie pozno.

Pierwsza noc pod namiotem nieopodal Afryki, lal! Malo spalem. Ludzie biegali i jezdzili na skuterach do pozna.
Druga sprawa – bylem mega podekscytowany.
Trzecia sprawa – bylem nieco zestresowany
Czwarta sprawa – caly czas myslalem „co dalej?”, „co jutro?”, „co w Sylwestra?”, „co w moje urodziny w styczniu?” W koncu zasnalem polsnem, ale nie na dlugo.

16.11.2017 – wstaje wczesnie rano, kiedy tylko czuje, ze slonce przebijajace sie przez namiot nagrzewa go jak saune. Noc byla dosc chlodna, ale rano juz upal. Obczajam, czy bezpiecznie nadal, szybki prysznic w butelce wody, sniadanie (hummus i pita), zeby, pakowanie i ruszam zwiedzac Jerozolime!

BONUS!

Korzystajac z okazji, ze pisze swoj pierwszy wpis tripowy (mamy dzisiaj 21.11, a moj trip zaczal sie 13.11) chcialbym podzielic sie ze swiatem moimi wypocinami, ktore stworzone zostaly w 2015 roku. Pracowalem wtedy jeszcze w korpo i rozkminialem nad wlasnym zyciem, serio. Wiedzialem, ze chce zrobic cos znaczacego, cos, co inni uwazaliby za cos znaczacego, dzieki czemu patrzyliby na mnie i mowili „Mateusz to jest gosc – jak mowi, tak robi”. Przez kilka lat inspirowalem sie innymi osobami, dazylem do pewnych rzeczy, celow itp itd. Ale tak naprawde niedawno zrozumialem, ze glownym celem, powinno byc nie tylko nasze wlasne szczescie, ale rowniez mozliwosc inspirowania innych. Dzieki tej swiadomosci stworzylem wlasne motto, ktore brzeczy mi w glowie kazdego dnia „tworz, nie niszcz”.

Sprawdzcie wiec cos, co kiedys chcialbym nazwac ksiazka. Jej roboczy tytul to „Pierwszy dzien reszty twojego zycia”. Dlaczego? Bo kazdy kolejny dzien jest pierwszym dniem reszty twojego zycia. Kazdy kolejny dzien jest dobrym dniem, aby zaczac cos od nowa, aby zrobic krok wprzod. Aby byc lepszym czlowiekiem. Nie ma idealnego momentu. Dzis jest idealny moment.

Pierwszy dzien reszty twojego zycia

Instagram

Facebook

YouTube

Link ze zdjęciami

44 myśli na temat “Jak rzucilem korpo i wyjechalem do Izraela #1 + BONUS

  1. Hej, a jak z pracą szukasz czy masz już? Cały czas nie będziesz przecież spał w namiocie. Planujesz na stałe zamieszkać w Izraelu, czy to przystanek w życiu?
    Pozdrawiam.

    1. Praca? Przeciez dopiero, co rzucilem swoja, zeby moc realizowac sie w innych aspektach zycia. Pieniadze nie sa mi potrzebne do szczescia. Minimum jedzenia mi starcza. To, co najlepsze w zyciu, jest za darmo. Wystarczy zajrzec zza rogu, jak sie okazuje. W kazdym razie, wolontariaty podczas podrozy wydaja sie byc swietna opcja, aby poruszac sie po swiecie. Teraz jestem na wolontariacie w pieknym miejscu, w Mitzpe Ramon, tuz obok pieknego krateru na pustyni Negev. Moje prywatne pieniadze sa wiec zamrozone 🙂

  2. Czuję niedosyt. Oczekiwałam więcej o wrażeniach, odbiorze miejsc odwiedzanych itp.Wylądowałeś w Izraelu i ciagle w głowie masz wcześniejsze plany i rozmyślania? Może pisz wiecej o stresie jaki towarzyszy tej sytuacji- to może być ciekawe, no i rozmawiaj z tamtejszymi relacjonując ich poglądy, nastawienie do życia do takich gości jak TY???Nie odbieraj tego jako krytykę.Ciekawią mnie tacy odważni ludzie. Będęśledziła Twoje wpisy.

    Ciekawa ludzi i świata emerytka.

    1. To prawda, luz. Jesli czytasz projekt, ktory zawarlem, jako bonus, to zobaczysz, ze potrafie rozpisac sie w tych kwestiach. Wpis powstal na szybko, w jakiejs kafejce, bo hostel, w ktorym aktualnie przebywam, jako wolontariusz, nie ma elektrycznosci, wiec nie ma tez wifi 🙂 Ale masz racje. Planowalem szersze wpisy i nadal sa w planie, takze nastepny mam nadzieje nie zawiedzie. Dzieki 🙂

  3. Podziwiam i pozdrawiam i licze na ciag dalszy Twoich opowieści. Robisz to co kochasz i masz w sobie mnóstwo pozytywnej energii, siły i odwagi.
    Pozdrawiam Ania.

  4. Czesc:) Wrocilam dzis z pracy strasznie zmeczona, to nie zadne korpo, jestem prawnikiem. Po przeczytaniu tego co napisales czuje sie duzo mniej zmeczona:) Chyba nawet mam siłe na cos, moze na nic wielkiego, ale moze zrobie kolacje. Ciesze sie, ze to przeczytalam, ciesze sie ze to napisales. Pozdrawiam:)

  5. Wczoraj doszly mnie sluchy, ze Gradzio rzucil prace w korpo i wyjechal do Izraela, a dzis w robocie natknalem sie na Twoj blog (na glownej stronie onetu). Trzeba miec cojones do takiego posuniecia. Wielu przygod, rozglosu podobnego do Fazowskiego i bezpiecznego powrotu kiedys tam. Oczywiscie bede sledzic, wrzucaj duzo fotek. Pzdro

    1. Bylo na glownej? Serio? Ej, to naprawde zaczne pisac szersze wpisy i starac sie urozmaicac je opowiesciami z zycia ludzi 🙂 Dzieki!

  6. Gratuluję pomysłu i odwagi, by robić coś, przeżywać każdy dzień z nadzieją. Izrael, to piękny kraj, to korzenie naszej wiary w Jezusa Chrystusa , który powiedział, że zbawienie jest od Żydów. Życzę ci wszystkiego, co dobre i dobrych ludzi wokół każdego dnia. Eugenia

  7. Do mgradowski – jestes bardzo niedojrzaly, wprost dziecinny. Czas wyrosnac !!!
    Pieniadze sa BARDZO potrzebne do szczescia, BARDZO pomagaja w szczesciu. Jestes chyba
    mlody i malo doswiadczyles w zyciu albo myslisz, ze znajdziesz sw. Mikolaja, ktory bedzie b.
    glupi i dawac bedzie na takich jak Ty. Nieladnie wykorzystywac innych.
    Pohulaj przez pare miesiecy i wracaj do „reality”

    1. Wiesz, pieniedzy nigdy w zyciu mi nie brakowalo. Nigdy nie narzekalem na ich brak. I wiem, ze przez nie ludzie robia sie chciwi, niecierpliwi i rzadni wiecej. Przeczytaj swoj komentarz. Takich ludzi wlasnie jak ty, chcialem uniknac. Przez twoj krotki, ale wyczerpujacy wpis przemawia matetializm. I uwierz mi, ludzie nie potrzebuja pieniedzy, zeby zyc. Poznalas kiedys beduinow? Niesamowici ludzie 🙂 Dzieki za komentarz 🙂

  8. Czesc Mateusz,
    trzymam za Ciebie kciuki, ja nie potrafię się zdobyć na takie szaleństwo i rzucić pracę!
    Byłam jednak w Izraelu dwukrotnie i trochę wiem o czym piszesz… Jestem pewna, że chcę tam wrócić i popatrzeć znów na krater przemierzając pustynię Negev w drodze do Ejlatu. Polecam Ci zobaczyć Yericho i Hebron…
    powodzenia 😉
    Ania

  9. Hej Podròżniku! Wyruszamy w lutym na wyprawę pt.Jeden kraj, dwa marathony i trzy morza. Po maratonie w Tel Aviv, kręcimy do 2000 km rowerami przez góry, morza i pustynie, by po trzech tygodniach, skończyć maratonem w Jerozolimie. Bez spinki, choć średnia wieku ok.50 i z energią, podobnie jak Ty, czekamy na każdy dzień cudnej przygody. Mimo większego stażu, również kasę mamy w qupie, zresztą kołtunòw i antysemitów też. 3mamy kciuki za Ciebie Mat i do zobaczenia w Izraelu. Aleichem Shalom!

  10. Hej Podròżniku! Wyruszamy w lutym na wyprawę pt.Jeden kraj, dwa marathony i trzy morza. Po maratonie w Tel Aviv, kręcimy do 2000 km rowerami przez góry, morza i pustynie, by po trzech tygodniach, skończyć maratonem w Jerozolimie. Bez spinki, choć średnia wieku ok.50 i z energią, podobnie jak Ty, czekamy na każdy dzień cudnej przygody. Mimo większego stażu, również kasę mamy w qupie, zresztą kołtunòw i antysemitów też. 3mamy kciuki za Ciebie Mat i do zobaczenia w Izraelu.

  11. wow… gratuluję odwagi, szkoda że jej tyle nie miałem będąc w Twoim wieku gdy jeszcze naprawdę nic nie musiałem … teraz dzieci, firma, odpowiedzialność etc… może jeszcze kiedyś zdążę zrobić coś podobnego jak Ty… Jeszcze raz Gratuluję !!!

  12. Człowieku to nie jest prawdziwe życie. Też kiedyś miałem 20 lat i rajcowałem się takimi pierdami. Jazda na motocyklu,podróże, etc. To nie otoczka i Twoja strefa komfortu odcięcia się od realnego życia ma znaczenie.
    Straciłem mnóstwo sił i emocji na zdobycie kobiety, która nie była dla mnie. Przeżyłem szalony związek z kobietą (z którą jestem do dzisiaj) z całą masą mocnych wzlotów i upadków. Dwa razy zaraz po urodzeniu trzymałem swoje dzieci – to jest jedno z najbardziej intensywnych przeżyć jakie miałem. I parę lat później jak dziecko obejmuje cię z szaloną radością bo widziałeś je rano przed wyjściem do pracy a potem przez 9 godzin nie … To są tylko jedne z wielu przykładów przeżyć jakie dotykają sensu życia i pełni życia. Nie będę pisał o negatywnych emocjach i doświadczeniach bo te bolesne ale też są częścią PRAWDZIWEGO życia a nie udawanego gdzieś na końcu świata. Tak jak mówiłem – to nie OTOCZKA jest ważna ale intensywne, głębokie, długotrwałe relacje i doświadczenia życiowe z bliskimi. To one definiują człowieka. Nie wyjebanie do Izraela-srela czy gdziekolwiek indziej bo „Zawsze chodzilem inna droga” hahaha – godne nastolatka.

    1. Dzieki za wpis 🙂 Masz racje, to nie jest prawdziwe zycie. Tylko wybralem sie na jego poszukiwania. Podoba mi sie to, co piszesz o emocjach, ale wlasnie podczas takiej podrozy, gdzie kazde jutro jest nowe, jestes swiadkiem wachlarza emocji. Wierze, ze na trzymanie dziecka na rekach przyjdzie czas. Narazie rozwijam duchowe kwestie mojej egzystencji i poszerzam horyzonty i wiesz co? Kazdego dnia doznaje wielu nowych, swiezych i szczerych emocji. Dzieki jeszcze raz 🙂

  13. sa rozne formy niewolnictwa,mozna byc niewolnikiem pieniedzy i niewolnikiem braku pieniedzy,to zalezy od Ciebie. wazne zeby umiec znalezc rownowage,w sobie i wokol siebie,znalezc srodek i droge,ktora pozwoli uniknac bolesnych kompromisow ,ale jednak bedzie gdzies prowadzic, inaczej zaczniesz krecic sie w kolo i wypalisz sie.Badz otwarty,nie badz ekstremista,ekstremalne podejscie do czegokolwiek rodzi tylko konflikty.nie jestes nauczycielem,jestes uczniem,nie pouczaj,badz skromny.zrobiles pierwszy,maly krok,badz pokorny i sluchaj wiecej niz mowisz.to co piszesz to mysli ktore wypowiedziano i napisano juz nieskonczona ilosc razy,sa teraz tez Twoje,ale nie sa tylko Twoje,jestes tam zeby teraz znalesc wlasne slowa .to niedobrze,ze szukasz slawy i orginalnosci,to przeszkadza,szukaj tylko siebie i nie prubuj udowodnic nic nikomu innemu poza soba samym,to Ty jestes swoim najwiekszym wyzwaniem.Sa prawdy uniwersalne ,ale nie ma drogi uniwersalnej,to co dobre dla Ciebie nie musi byc dobre dla kazdego,nie krytykuj dopuki sam czegos nie dokonasz.Jestes bardzo mlody i bardzo jeszcze naiwny,to nic zlego,to normalne,kazdy jest taki na poczatku ,przynajmniej czegos szukasz,to dobry znak.to co napisalem moze Cie oburzyc,nie robie tego ,zeby Cie obrazic,raczej z sympatii bo choc wkurzasz mnie tym co piszesz to przypominasz mi w jakims sensie mnie kiedys.Ja w swoja droge wyruszylem 20 lat temu i nigdy nie wrocilem do domu,teraz wszedzie jestem w domu,bo moj dom jest we mnie.

    1. Swietny komentarz. Dziekuje ci za niego. To prawda, co piszesz, nauczycielem nie jestem. Ale ja zostalem juz zainspirowany niezwyklymi historiami zwyklych ludzi, ktorzy przede mna robili podobne rzeczy. I choc w podroz wybralem sie samotnie, aby cos odnalezc, czegos sie nauczyc, cos zrozumiec, to jednak warto inspirowac dalej, inspirowac innych. To wlasnie takie blogi, jak moj, popchnely mnie do wyjazdu. Izrael to tylko poczatek, nie zamierzam tutaj dlugo zabawic. Koncze wolontariat i ruszam do Egiptu. Taki na chwile obecna jest plan. Dzieki jeszcze raz za wpis 🙂

  14. To zdjęcie niby plaży w Tel Awiwie to chyba w Jaffie z widokiem na Tel Awiw i chyba też tam siedziałem 15 lat temu. Te humusy też mi się przejadły jak tam byłem. Fajnie było na Wzgórzach Golan i nad morzem tyberiadzkim (po naszemu Galilejskie). Pozdrawiam

  15. chej, @Jan Kowalski, Piotr D. nie rozumiem waszych komentarzy…
    przecież wiadomo że to co robi to nie jest życie tylko jakiś etap, również uważam że nie ma mocniejszego momentu w życiu jak wziąć na ręce własne dziecko tuż po urodzeniu – ale tak jak Mat pisze – przyjdzie na to czas – póki jest młody bawi się – lepsza taka zabawa niż niekończące się imprezy z kuplami w akademiku …

  16. @ programista,wybacz ale masz racje, nic nie zrozumiales z tego co napisalem,mysle ze Mat odebral to wlasciwie.Raczej chcialem mu dac kilka drobnych wskazowek z pozycji kogos kto tez zaczynal podobnie jak on ,tyko ma juz 20 lat doswiadczenia ‚w drodze’ wiecej.Mysle ze ze swojej drogi moglbym ulozyc dosc ciekawa ksiazke,choc nawet kiedy czasem prubuje jakos sobie samemu krotko strescic ostanie kilkanascie lat,to cala historia brzmi na tyle nieprawdopodobnie,ze pewnie nikt by w to nie uwierzyl.Na szczescie nie potrzebuje juz nikomu nic udowadniac i nie chce juz zmieniac calego swiata,zmienilem swoj i znalazlem spokoj , szczescie i harmonie jakiej sie nie spodziewalem.Na wiele rzeczy patrze dzis inaczej niz kiedys,mysle,ze nauczylem sie i zrozumialem wiele praktycznych rzeczy i dlatego tych kilka slow powyzej .pozdrawiam

    1. I dlatego tez dziekuje za te slowa. Ja dopiero zaczalem, inni robili to przede mna, wiec oczywiscie dobrze posluchac kogos bardziej doswiadczonego. Sluchac tez nauczylem sie dopiero niedawno. Niemniej jednak uwazam, ze powinnoscia ludzi, ktorzy widzieli i przezyli wiecej, jest dzielenie sie swoimi odczuciami i przezyciami oraz podawanie inspiracji dalej, aby uswiadamiac, ze za rogiem tez moze byc pieknie. Dzieki za komentarz 🙂

  17. To do kiedy zostajesz? Czesto bywam w Izraelu 🙂 super kraj! btw, woda w restauracjach jest zawsze za darmo (fatktycznie nie ta z butelek), ale to normalne o proszenie dzbanka wody do zamowienia, no i susper sprawa, ze zawsze zanim cos kupisz do jedzenia mozesz poprosic o sprobowanie! A tak pozatym Izaelczycy to bardzo otwarci ludzie i mozna z nim nawiazac szybko kontak. Zawsze chetnie pomagaja! Powodzenia i baw sie dobrze!

    1. Szczerze nie wiem, ale mysle jeszcze tydzien, gora dwa powolontariatowac i szukac kolejnego wolontariatu w Kairze. Chyba fajnie 🙂 Izrael jest spoko, tak czy inaczej :p

  18. Każdy ma ( przynajmniej powinien mieć) swój scenariusz na życie, przy czym definicja życiowego scenariusza zmienia się wprost proporcjonalnie do wieku, tak jak i zmieniają się życiowe priorytety; do tego potrzebne są jednak lata…..; nie można jednak nikomu narzucać jak żyć? jaki wybór jest dobry? dla każdego bowiem będzie to coś innego…
    Ty jesteś młody, więc Twoje szaleństwo młodości czyta się w tym co piszesz między wierszami, ale w pozytywnym sensie…, bo Twoja przygoda dopiero się zaczęła, ale optymizm płynący z Ciebie jest do pozazdroszczenia i niech tak zostanie jak najdłużej , bo życie i tak zweryfikuje kiedyś czy Twój wybór był słuszny czy nie i „upomni się o swoje”; ale pókiś młody i nie związany jeszcze wieloma życiowymi zobowiązaniami (rodzina, dom, firma, kredyty, itd…) – żyj tak jak Ci dyktuje sumienie.

    Ja jestem z pokolenia Twoich rodziców i na takie szaleństwa w czasach mojej młodości raczej nikt nie mógł sobie pozwolić; bo ani nie było „parcia” ani możliwości na coś takiego; świat wtedy był zbyt odległy i zamknięty… na takie szalone pomysł; a nawet jeśli rodziły się takie w naszych głowach- to ówczesna władza i ustrój skutecznie nas „sprowadzały na Ziemię”:)) , ale od ćwierć wieku (odkąd jest już „normalnie”)- też podróżuję; oczywiście inaczej – nie z plecakiem i nie z biletem w jedną stronę, tylko raczej poznawczo, turystycznie, odkrywczo i z ograniczeniami czasu wolnego ( przez te życiowe zobowiązania); no i moje odkrywanie świata zawsze kończy się powrotem do „portu macierzystego”, którym jest dom… .

    Dziś mamy już dorosłe dzieci, wybudowany i urządzony dom, nie gonimy już za karierą, bo ten czas już przeszedł, ale obecna niezależność finansowa daje nam poczucie bezpieczeństwa; jest to tzw stabilizacja no i rzecz najważniejsza: jak się idzie przez życie ramię w ramię u boku ukochanej osoby – uwierz mi – jest dużo łatwiej.

    Zadaję sobie jednak pytanie: czy gdybym znów dziś miała te 20-kilka lat ? czy nie zrobiłabym tak samo jak TY? – oczywiście nie oznacza to wcale że uważam swoje życie za „zmarnowane”; o nie nie- bo to udało mi się naprawdę znakomicie! – ale w duszy mam w sobie jednak jakieś „łazęgostwo i włóczęgostwo”” i skłonność do szalonej przygody, bo świat od zawsze mnie wołał… , dlatego tak bardzo uwielbiam podróżować ( choć moje podróże nie mają nic wspólnego z modnym dziś- backpackingiem) , ale gdyby nam wtedy – poprzedniemu pokoleniu- dać te dzisiejsze narzędzia w ręce- kto wie jak potoczyłoby się nasze życie….?

    Życzę Ci mnóstwa wspaniałych przygód, ale i dużej pokory do świata, spotykania na drodze tylko pozytywnych ludzi i trwania w dodatnich emocjach, a jak już przyjdzie czas na rozwagę…. i porządne przemyślenia w stylu: Co dalej? – żebyś wybrał rozsądnie ( w czym , mam nadzieję pomoże Ci bagaż przeżytych – w tej szalonej podróży- doświadczeń! .
    Pozdrawiam serdecznie,

    1. Lal, kolejny swietny komentarz, bo szczery. Dziekuje ci za niego. Pokora. Dobre slowo. Przez ostatnie 2 lata, moze troszke dluzej, zaczalem interesowac sie samorozwojem. Wiesz, te popularne teraz ksiazki i artykuly na temat mindfulness, motywowania i inspirowania. Brzmi laicko, ale odkad zaczerpnalem tematu, zaczalem faktycznie poznawac siebie i swiat wokol. Zaczalem inaczej patrzec na to, co dzieje sie wokol mnie. I to byl czas, w ktorym uswiadomilem sobie, ze mamy tylko jedna rame czasowa do dyspozycji. Uderzylo to we mnie jak grom. Wtedy tez zaczalem analizowac moje „tu i teraz”, w sensie ” co robie?”, „gdzie jestem?”, ” gdzie bede jutro?”. Wnioski poniekad zmusily mnie do poszukiwan nie tylko w domu, ale czerpiac z innych kultur, co jak dotad sie udaje. Swiatopoglad w starciu z inna nacja ulega zmianom. Zdaje sobie sprawe, ze dopiero zaczalem i moje slowa moga laicko brzmiec, ale wierze w sukces tej misji, a przede wszystkim, wierze w siebie. Dziekuje za komentarz 🙂

  19. Życzę powodzenia i wrzucaj koniecznie dużo zdjęć jeśli to tylko możliwe. Właśnie siedzę w pracy i czytam cały wpis jak i komentarze. Do przodu i ciesz się każdym dniem spędzonym w taki sposób jak tobie się to podoba. Uwielbiam podróżować i zawsze interesują mnie tego typu ludzie. Oby więcej. Miłego dnia 🙂

    1. Dzieki wielkie za wpis. Zdjec mam duzo. Mam ze soba swojego Canona i gopro, takze uzywam ich na biezaco, ale nie zawsze mam dostep do neta, czy kompa w ogole. W dodatku hostel, w ktorym teraz sie zatrzymalem, jako wolontariusz, nie posiada elektrycznosci 😀 Ale w miescie jest darmowa kafejka, wiec czasami uda mi sie dotrzec do niej 🙂 Dzieki jeszcze raz za wpis : )

  20. Hej,

    rzcilem korpo swlow magnes – a ile osob rzuca prywaciarza streef budzetowa zeby zarobic godziwa kase w korpo zeby moc realizowac plany – troche z przymrozeneim oka ale negatywne zabarwione kopro to jednak wynikowa zazdrosci ludzi ktorzy ciulaja jako pokolenie 2500 brutto…..

    1. Hmm, nie wnikajac w niczyje zarobki, nie rzucilem korpo, bo mialem zla kase. Rzucilem, bo moja obecnosc tam nie prowadzila do niczego. A nie tego oczekuje od samego siebiw. Chcialem/chce zrobic cos, co mialoby faktyczne znaczenie. Co mialoby realny wplyw na to, jak potoczy sie moje zycie. Chce miec na nie wplyw, dlatego szukam 🙂

  21. Witaj,
    Doskonale rozumiem Twoj pociag za podrozami. Sama ostatnie 15-20 lat spedzilam podrozujac. Trzeba miec odwage i samozaparcie, aby ciezko pracowac i pozniej pojechac gdzies, gdzie oddycha sie pelna piersia i jest sie szczesliwym z realizacji celu. Podroze takie jak Twoja ucza nie tylko odpowiedzalnosci, ale takze zaufania i szacunku do innych. Trzeba byc zawsze cieplym i serdecznym do innych, aby otrzymac z powrotem to dobro. Pamietam jak przez rok oszczedzalam prcujac w korpo, aby przejechac w ciagu 2 miesiecy Australie samochodem, ale plan zostal osiagniety i byla to niewatpliwie podroz zycia, choc byl to glownie olbrzymi wysilek fizyczny. Takie podroze pamieta sie do konca zycia! Powodzenia i do zobaczenia gdzies na szlaku!

  22. Jak widzę że ćwok pisze że nie ma polskich znaków bo jest w Izraelu to mnie coś bierze… Wymaga to zdolnośći IT na poziomie rozwielitki aby ustawić je na dowolonym systemie operacyjnym w dowolnym kraju. Nie czytałem reszty – nie dziwię się że facet nie wytrzymał nawet roboty leminga i został menelem w obcym kraju. Jednego głąba mniej tu.

  23. z czasem przekonasz się że wszystko i wszędzie jest prawie takie samo. Pozostanie Ci zaszycie się w jakiejś dżungli wśród plemion które zatrzymały się na etapie kamienia łupanego – o ile takie jeszcze istnieją. Ale podejrzewam że do tego trzeba dojść samemu. W każdym razie radzę nie przedłużać „misji” na siłę i spróbować gdzie zapuścić korzenie, niekoniecznie w Polsce….

  24. „Wybaczcie brak polskich znakow, w Izraelu raczej ciezko o nie”
    Chyba że nie jestes idiotą i je po prostu instalujesz – napisał czytelnik z Ghany.

Dodaj komentarz