Potęga podświadomości.

 

 

 

Cześć!

Podejrzewam, że każdy z was myśli o tym, co by tu zmienić w swoim życiu, aby w końcu czerpać z niego satysfakcję. Aby robić to, co chce robić, cieszyć się tym, jarać, wstawać co rano z bananem na twarzy oraz kłaść się spać z niecierpliwością i ekscytacją odnośnie dnia kolejnego. Każdy z was (z wyjątkiem osób, które już kochają życie i potrafią cieszyć się nim, jakie jest) prawdopodobnie chciałby odkryć sekret szczęśliwego życia i klucz do sukcesu.

To nic złego, sam chciałbym go poznać. Dlatego oglądam m.in. stand-up’y, o których wspomniałem w ostatniej notce. W międzyczasie czytam też różne fajne rzeczy, które ktoś mi poleci, jak np. Obudź w sobie olbrzyma, Anthony Robbins, bądź które znajdę na szafce swojej dziewczyny – Potęga podświadomości, Joseph Murphy.

Kilka dni temu podczas wieczornego rozciągania się zajrzałem do tej drugiej pozycji, która zaintrygowała mnie swoim tytułem.
Usiadłem więc na dywaniku w dużym rozkroku, otworzyłem książkę i zacząłem czytać. Kilka słów od autora, o ponurym życiu, o kontraście pomiędzy luksusem i ubóstwem, dobrobytem i biedą, bogactwem i nędzą, szczęściem i smutkiem i bum, nagłówek: Klucz do niezwykłej mocy. Czytam dalej!

Autor zaczął pisać coś o podświadomości, a potem kontrastować ją ze świadomością. Może wyjaśnię oba pojęcia, żeby łatwiej załapać.
Wszystkie nasze myśli, emocje, uczucia, pomysły i wspomnienia oraz postrzeganie świata NIE za pomocą zmysłów, ale za pomocą oczu duszy, odbywa się w naszej podświadomości. Jest to tzw. umysł subiektywny, gdyż nie ma fizycznego kontaktu z rzeczywistością, a jedynie odbiera sygnały intuicyjnie, bez refleksji. Jest ona kolejnym kanałem przekaźnikowym zaraz po świadomości.
Świadomość, to z kolei umysł obiektywny. Do naszej świadomości dociera to, co widzimy, słyszymy, czujemy, dotykamy. Jest zatem pierwszą ścianą oporu dla świata zewnętrznego, który analizujemy i przetwarzamy. Umysł ten uczy się poprzez obserwacje, doświadczenie i wychowanie i podejmuje logiczne decyzje.
Dalej informacja trafia do podświadomości (bez względu na to, czy słuszna, czy też nie), gdzie jest zakorzeniana i wpajana każdemu organowi naszego ciała.

Orajt, to tyle, jeśli chodzi o teorię, ale co ona właściwie oznacza? Ano to, że nasze nawyki zakorzenione w nas świadomie, bądź nieświadomie, kształtują to, kim jesteśmy, jak wyglądamy, jakie mamy priorytety oraz do czego dążymy.

Spójrzmy…

Wyobraźcie sobie niewykształconego człowieka, który z braku kwalifikacji dostaje się do pracy na budowie. Może i dobrze płacą, ale człowiek męczy się całymi dniami, dźwiga ciężkie rzeczy, przepracowuje się, nabawia chorób fizycznych, przez co i psychicznych, a ostatecznie nie ma satysfakcji z życia, bo traci je na pracach fizycznych. Człowiek taki wychodzi z przeświadczenia, że bez wykształcenia lepszej posady nie zdobędzie, że trzeba się trzymać tego, co jest, bo jutro może nie być, więc nie podejmuje nawet działań ku temu, aby jednak zmienić coś w swoim życiu. Dlaczego tak się stało? A bo od dziecka matka wmawiała, że jak nie będzie się uczył, to nic nie osiągnie, więc teraz myśli sobie: miała rację – nie mam szkoły, nie mam lepszej pracy. Mosty zostały spalone, zanim zaczęły się tlić. Wpajanie od dziecka, że się czegoś nie osiągnie, że czegoś się nie zrobi, że gdzieś się nie dostanie, że coś jest niemożliwe jest jak mówienie naszej podświadomości: bierz to, co ci dadzą, bo lepiej mieć nie będziesz.

A teraz obczajcie koleżkę po studiach. Olejmy na razie kierunek. Rodzice pewnie mówili: idź na studia, dostaniesz lepszą pracę. Zachęcali go do brnięcia wprzód. Do ruszania się, do działania. Poszedł więc taki koleżka na studia i je ukończył. Okej, ale co dzieje się dalej? W tym przypadku typek nie miał wpajanych informacji, że coś jest niemożliwe. Wręcz przeciwnie. Jego podświadomość była karmiona informacją, typu: skończysz studia, będziesz miał lepszą pracę. Więc nasz delikwent wychodzi z założenia, że rzeczywiście można coś osiągnąć. Całe życie był zachęcany i podsycany, że można. Stąd też nawet jeśli teraz coś mu nie wychodzi, jeśli chwilowo pracy tej nie ma, to zakładając, że nie wypali się przedwcześnie, wykombinuje coś, co pozwoli mu dopełnić tego wszystkiego, co miał w planie zanim starł się z rzeczywistością.

Nawiązałem tutaj akurat do rodziców i ich podejścia do dzieci, ale taką samą rolę spełnia najbliższe otoczenie oraz nauczyciele.
Nienawidzę, jak moi znajomi palą mój pomysł, zanim się rozszerzy. No co ty stary, olej to. Wiesz ile razy ktoś już próbował? Myślisz, że to takie łatwe?

JASNE KU*WA, ŻE ŁATWE, TYLKO PRZEZ CIEBIE ZACZYNAM ANALIZOWAĆ, CZY RZECZYWIŚCIE MÓJ PLAN WYPALI.

Jeśli twój plan w chwili narodzin miał sens, to się go trzymaj i zacznij rozmawiać z tymi, którzy widzą w nim potencjał.

Okej, dochodzimy do sedna mojej puenty, którą wyniosłem z książki o potędze podświadomości. Mianowicie…
WIZUALIZUJ SOBIE SWOJE SZCZĘŚĆIE I UWIERZ W NIE

TADAM!

Ot i cała filozofia. Proste, co nie? Kto by pomyślał, że obecnie na całym świecie prowadzone są szkolenia, na które wejścia kosztują od kilkuset złotych, do kilku tysięcy złotych, na których szkoleniowcy „uczą” jak być szczęśliwym i wieść beztroskie życie, a kluczem do których jest wiara, o której właśnie wam wspomniałem. Całkowicie za darmo!

Niesamowite jest to, że słowa „Wszystko jest stanem umysłu” naprawdę mają swoje odzwierciedlenie w realiach. Wszystko, czego ci trzeba, to uwierzyć, że masz w sobie siłę i charyzmę, aby osiągnąć to, czego chcesz. Niestety większość ludzi, która poniesie w życiu co mniejsze porażki, traci tę wiarę i pozostaje w cieniu człowieka-porażki. Raz mu nie wyszło, nie wyjdzie nigdy. Cóż za błąd.

Nie tylko nie należy traktować stłuczek życiowych jako porażek życiowych, ale również TRZEBA czerpać z nich potrzebną do osiągania celów wiedzę. Należy uczyć się z niepowodzeń i przygotowywać na kolejną próbę. Skoro pierwsza metoda nie zadziałała, to może inna. A jeśli nie, to kolejna. Jest przecież tyle sposobów na osiągnięcie celów.

Wiem, że technika ta jest trudna do opanowania, bo sam próbuję ją w sobie zakorzenić, ale uwierzcie mi – patrząc na ludzi wokół siebie i na ich słomiany zapał, jestem mistrzem tej techniki, który przybył z Shaolin 🙂

Spotkałem w swoim życiu kilka osób (nie wiem, czy znały tę technikę), które posuwały mnie do przodu i mówiły, że wszystko jest do zrobienia, a jedynym ograniczeniem jestem ja sam. Mieli rację. Jeśli już robiłem coś, czego się obawiałem, rzecz okazywała się dziecinnie prosta. Ba, ale najpierw trzeba było pokonać siebie. A uwierzcie mi, że warto.

Wydaje mi się, że każdy potrzebuje głosu rozsądku, ale jednocześnie gdzieś obok powinien być słyszany też głos serca. Wiecie, ten wewnętrzny głos, który podpowiada, że może i źle robimy, ale spadnie z nas kamień, będziemy mieć spokojne sumienie, no i przede wszystkim będziemy wiedzieć, czy się opłacało. Należy więc spróbować, żeby sprawdzić, czy gra była warta świeczki.

Wydaje mi się również, że to, co napisałem wyżej, każdy z was wiedział. Jak wszystko, o czym piszę. Ale tutaj znowu powtórzę, że ludzie po prostu potrzebują usłyszeć coś na głos, dwa razy, żeby dotarło do nich.

Stąd też chciałbym, abyście już dziś zajrzeli w głąb siebie i zadecydowali jak chcecie spędzić jutro. Czemu jutro? Bo jutro jest pierwszy dzień reszty twojego życia.

Pozdrawiam : )

7 myśli na temat “Potęga podświadomości.

  1. Świeeetny wpis! Bardzo pouczający i niestety taki prawdziwy… 🙂 Wmawianie sobie czegoś lub wmawianie nam czegoś przez kogoś, przez długi czas jest… samospełniającą się przepowiednią, pamiętajmy o tym!
    Chcieć to móc! – a teraz proszę działać na lepsze jutro :>

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: najlepszeporady.blog.pl

  2. „Jeśli twój plan w chwili narodzin miał sens, to się go trzymaj i zacznij rozmawiać z tymi, którzy widzą w nim potencjał.” – Właśnie dodaję tę myśl do mojej prywatnej listy najmądrzejszych cytatów znanych psychologów i coachów 😉 Myśl podpisana naturalnie Twoim nazwiskiem! Thank You ❤

    1. Chyba cytaty zwykłych ludzi 😀
      Ale dziękuję ogromnie za to, że w ogóle czytasz 🙂 Takie komentarze zawsze mile widziane 🙂 Jutro zaczynamy nowy dzień, z nowymi pokładami i marzeniami do zrealizowania! 🙂

  3. Ha ha ! otóż to! Do dnia wczorajszego była to lista cytatów znanych psychologów czy coachów. I wcale nie uważam, żeby czuli się pokrzywdzeni, że dodaję tam również Twoje myśli 🙂 W końcu wszystko to zmierza w dobrym kierunku i tym samym celu!
    Trzymam kciuki za „jutro” ! Choć z energią, jaką posiadasz, chyba nic nie jest niemożliwe 😉
    Ps. Czy nadal po tym wszystkim uważasz, że jesteś zwykły?

    1. „Zwykły” to może złe określenie. Każdy z nas ma coś do zaoferowania.
      Czy uważam, że robię coś niezwykłego?
      Tak myślałem, kiedy wyjechałem do Azji po raz pierwszy, wtedy jeszcze sam.
      Potem okazało się, że to samo, co zrobiłem ja, zrobiły tysiące młodych ludzi z całej Europy. Poznałem ich mnóstwo na swojej drodze, a ich historia były podobne do moich – prowadzili regularne życie, nagle doszły ich jakieś informacje, zaczęli czytać książki, oglądać filmy i stwierdzili, że życie to coś więcej, więc postanowili rzucić to, co ich wiązało w domu i wyruszyć w głąb świata w poszukiwaniu szczęścia i samych siebie. Niesamowite, ale prawdziwe i najbardziej realne. Jaram się tą decyzją oraz historiami ludzi, których poznałem wtedy i poznaję nadal.
      W „Alchemiku” było coś w stylu, że każdy o czymś marzy, ale nie każdy ma odwagę po te marzenia sięgać.
      I tym typem człowieka chcę być – mieć odwagę, aby realizować marzenia, cele i plany : )
      I tobie też tego życzę, Betty!
      Pozdrowionka z Bali 🙂

  4. Jestem strasznie ciekawa, skąd czerpałeś tę odwagę 🙂 I jak myślisz, cóż można doradzić komuś, kto chciałby spełnić swoje marzenia / plany, ale przecież tak trudno rozstać się z tym co znamy, lubimy i z tym co jest nam wygodne?
    Betty

    1. Każdy z nas ma swoje „ale”, które konsekwentnie hamuje nas przed zrobieniem czegoś, wyjechaniem dokądś, czy właśnie spełnieniem długo skrywanego marzenia. Nic w tym dziwnego. W końcu jesteśmy istotami społecznymi, którzy żyją wśród ludzi, mają grono znajomych, zakładają rodziny, z których czerpią szczęście oraz najzwyczajniej w świecie mamy swoje obowiązki i inne rodzaje schematów, które wykonujemy każdego dnia. Wyrwać się na chwilę to nic trudnego. Wystarczy kupić bilet w dwie strony, odpocząć, zresetować się i wrócić do codzienności, która tak często nie daje nam niczego, oprócz JAKIEJŚ stabilności finansowej.
      To, o co pytasz, jest bardzo trudne do osiągnięcia. Pytasz o odwagę i siłę, aby spełniać marzenia.
      Odwaga, uważam, musi zrodzić się z ciekawości. Musimy szczerze chcieć dowiedzieć się co czeka nas za rogiem. Co się stanie, jeśli któregoś dnia pójdziemy do pracy inną drogą? Jeśli któregoś dnia zrobimy zakupy w innym sklepie albo jeśli któregoś wieczora wyłączymy telefon całkowicie, aby sprawdzić, czy jest w domu do zrobienia coś innego, oprócz sprawdzenia poczty i fejsa.
      To, że wygoda nas wychowuje, to nic nowego. Lubimy perspektywę „kontroli” nad naszym życiem. Ale czy to, że wiemy co czeka na dzisiaj, jutro, za tydzień i za miesiąc, to na pewno kontrola?
      Osobiście lubię sytuacje, w których jestem stawiany po raz pierwszy. Lubię te nowości i niewiadome. Napawa mnie to dreszczykiem, a przede wszystkim daje poczucie swobody. Daje to również możliwość doznawania nowych emocji i uczuć. Bo jeśli każdy dzień jest taki sam, to i nasze emocje im towarzyszące są podobne.
      Znajdując się regularnie w nowych sytuacjach i nasze emocje są nowe, bo całkiem inne bodźce działają na nie.
      I to jest w tym najbardziej intrygujące. Poznajemy siebie samych poprzez znajdowanie się w nowych sytuacjach. Poprzez obserwację naszych reakcji uczymy się samych siebie i poznajemy się bliżej.
      Bo inaczej jak bylibyśmy w stanie określić bliżej nasze możliwości i limity, jeśli nie poprzez coraz to nowe doświadczenia, na które wystawiany jest nasz charakter? : )
      Betty, spróbuj czegoś nowego. Zrób coś dla siebie. Wystaw się na działanie kompletnie czegoś nowego. Wtedy może przyjdą jakieś odpowiedzi. A jeśli nie, to przynajmniej oderwiesz się od rutyny. Ale szukać warto ciągle : )
      Gorące pozdrowionka! : )

Dodaj komentarz